niedziela, 27 września 2020

10 zdrowszych sklepowych słodyczy bez mleka

 Gdybym miała taką możliwość sprawiłabym, żeby wszystkie słodycze zniknęły z tego świata 😂

Do 2 roku życia udawało mi się młodego jako tako trzymać z dala od słodkosci,  ale im był starszy i robił się coraz bardziej rozumny zaczynał wyrażać chęć ich jedzenia.

Domowe rzeczy nie bardzo chce jeść, albo zje i chce sklepowe😒Nie da się go oszukać domowymi żelkami czy batonikami. Staram się więc stawiać na te zdrowsze wersje sklepowych smakołyków. 

1. Żelki 

Rzadko kiedy żelki zawierają mleko. Moje dziecko stawia bardziej na czekoladowe słodycze,  ale żelkami też czasem nie pogardzi.

Najczęściej kupujemy śmiejżelki albo żelki z biedronki. Chciałabym, żeby moje dziecko jadło bobsnail- e i te serdecznie polecam, ale niestety😒 Mi też średnio smakują,  ale skladowo najlepsze jakie znam.

2.Ciastka bio orkiszowo-  owsiane 


Takie ciastka kupujemy w Lidlu jak są dostępne. Kosztowały 4.99. Byly jeszcze kakaowe, ale te mają dodatek mleka 


3.
Te herbatniki są bez mleka i dodatkowo bez cukru i na mące pełnoziarnistej. Kosztowały ok 5 zł. Kupiłam w Carrefour 

4. Te Ciastka dla dzidziusiów są bez mleka, mają fajny kształt i nie mają samej białej mąki pszennej. Kosztują ok 6 zł w lidlu


5. Batoniki z suszonych owoców. My kupujemy te dla dzidziusiów z hippa albo lupilu z lidla lub babydream z Rossmanna  .z hippa są droższe-  ok 4 zł,  pozostałe-  ok 2.50



Kupujemy tez te z lidla. Są truskawkowe albo jabłkowe. Za 5 batonów ok 5zl 


6. Czekolada. Moje dziecko uwielbia. Kiedyś jadl 90%ze smakiem,  teraz ledwo mu 80 wcisnę. Najczęściej je ok 60-70%

Kupujemy różne. Najczęściej z ritter sport,  bo są bez lecytyny sojowej. Ale od święta dostaje tez z biedry z malinami, z Ekwador,  podzielona na 5 batonikow , bo bardzo ją lubi. 5-10zl 


7. Zdrowy lizak. Ok 2 zł. Ale widziałam i za 3.

Za często nie je, bo teraz nie przepada za lizakami,  ale jak mu się przypomni to dostaje.


8. Batony liofilizowane. 

Osobiście bardzo lubię. Jest sporo smaków,  do dostania w większych sklepach. Ok 3zl


9. Liofilizowane lub suszone owoce.

Moje dziecko za nic nie ruszy już suszonych owoców. Żadnych. Ale polecam, bo są zdrowe. Fajne są tez chipsy jabłkowe,  ale u nas tez nie przejdą. 

Dostaje za to czasem liofilizowane truskawki lub maliny. Pyszny jest tez ananas,  ale młody ma uczulenie,  wiec jem tylko ja😀

Próbowaliśmy tez chipsów z suszonych warzyw-  osobiście jestem na nie. Młody tez. Uwielbiam np topinambura a w tych chipsach smakowal okropnie. Wolę surowe warzywa.

10. Kulki dobra kaloria

Poręczne,  smaczne,  bez mleka, pszenicy i białego cukru. 

Wadą jest niestety cena- ok 4zl. Ale można porwać czasem w lidlu w promocji. 




niedziela, 20 września 2020

Rogaliki drożdżowe

Staram się nie dawać młodemu kupnych słodyczy. Nie tylko ze względu na alergię,  ale też na wartości odżywcze sklepowych smakołyków. Zobaczył ostatnio rogaliki w sklepie,  wiec obiecałam mu,  że zrobimy razem w domu😊
Wyszły naprawdę dobre,  mięciutkie, waniliowe,  z nadzieniem czekoladowym ( dla syna) i powidłami ( dla mnie).



 
Użyłam: 
100 g mąki gryczanej
100g mąki pełnoziarnistej orkiszowej 
100g mąki żytniej 720 
3/4 szklanki mleka owsianego 
1/4 szklanki erytrolu 

Na zaczyn:
2 łyżki mąki orkiszowej do zaczynu 
40g drożdży 
1 cukier waniliowy ( prawdziwy)

Na nadzienie: 
Powidla ( zrobiłam tez z dzemem, ale trochę wypłyną) 
Czekolada ( Użyłam 70% )

Najpierw zrobiłam zaczyn: 
Odlałam 1/4 szklanki mleka podgrzalam i dodałam do niego drożdże, cukier i mąkę. 
Zostawiłam do wyrośnięcia.
Pozostałe składniki wymieszałam ze sobą,  dodałam wyrosnięty zaczyn. 
Odstawiłam ciasto w ciepłe miejsce na godzinę. 
Rozwałkowałam kółko i podzieliłem je na 8 części. Na każdy dałam kawałek czekolady lub łyżeczkę dżemu. Zwinęłam każdy kawałek  ( nieudolnie,  przyznaję😂)w rogalika. Zostawiłam uformowane rogaliki na 15 minut, do wyrośnięcia. 
Piekłam 20 -25minut w zależności od wielkości rogali. 



wtorek, 8 września 2020

Co jadł mój 3 latek tydzien temu

Moje dziecko należy do dzieci jedzacych całkiem sporo. Nie mylić ze zjadaczami wszystkiego 😊
Jak coś mu smakuje to męczy to jakiś czas, żeby potem nie ruszyć tego przez parę miesięcy😂
Zapraszam Was do jedzeniowego królestwa mojego dziecka. 
Jest to  jadłospis z jednego dnia.


Śniadanie:



Zażyczył sobie maliny, jedyny i porzeczki, ale zaraz zgłodniał i zażyczył sobie kanapki z sałatą i pomidorem i marchewkę 

2 Śniadanie: 

Robiliśmy pączki i kilka zjadł 

Obiad:

Kasza gryczana, kotlet w mące z ciecierzycy,  sałatka z jarmużu na sprobowanie i mizeria 

Podwieczorek:

Ciastka. 
Potem wyszliśmy na dwór i wzięliśmy pudełko:

Sucharki,  masło orzechowe,  pomidorki i borówki. 

Kolacja:

Zupa z soczewicy. 

To był dzień  niemal idealny. Zero słodyczy sklepowych,  tylko domowe jedzenie. A bywa różnie 😊
Nazywałam posiłki " śniadanie, ..." Ale tak naprawdę moje dziecko je kiedy chce i co chce ( oczywiście akceptowalne przeze mnie😊 


piątek, 4 września 2020

Rosół

 Mój młody człowiek pochodził 3 dni do przedszkola i dzisiaj już został w domu z katarem i kaszlem. A na infekcję, wiadomo,  najlepszy jest rosołek mamuni 😊

Wzięłam się wiec do pracy. 

Każdy mój rosół smakuje inaczej, ale każdy jest pyszny 😀

Tym razem zrobiłam go tak:

Użyłam: 

0.5 kg marchewek,  część z nich pokroił już mój syn

Pół selera

Duża pietruszka

2 korzenie kurkumy

2 duże ząbki czosnku 

Dwa pączki ogonków z natki pietruszki, które zostały po zamrożeniu liści 

Jedna spora cebula 

Jedno udko

Jedna szyja z indyka

Jeden korpus

Sól, pieprz 

Ok 5l wody( na 10l garnek)





Jak to zrobiłam:

Zalałam mięso wodą i zagotowałam.  Zebrałam " szumowiny " z wierzchu i włożyłam wszystkie warzywa oprócz cebuli. 

Cebulę opaliłam nad ogniem i razem z korzonkami kurkumy i ogonkami z natki wrzuciłam do wody.

Gotowałam zupę ok 5h z uchyloną pokrywką w międzyczasie doprawiając solą i pieprzem. 


Czasem dodaję liście lubczyku , które mam zamrożone z wiosny,  czasem dodaję trochę imbiru jak mam. Ale prawie nigdy nie ma w moim rosole liscia laurowego i ziela angielskiego 😊 

Zawsze też dodaję do swojej porcji natkę pietruszki,  mój mąż suszony lubczyk a syn i natkę i lubczyk 😂


środa, 2 września 2020

Sos pomidorowy z pomidorów

Najlepszy sos pomidorowy ever. Trochę słodki,trochę kwaśny. Świetnie nadaje się do słoików na zimę.
Absolutnie nie wolno go przecierać,  bo straci cały smak.
Ma tylko jedną wadę-  jest bardzo pracochłonny. 
Ale warto!





 Użyłam: 
 ok 2 kg pomidorów 
1 cebulę 
2 ząbki czosnku
1 korzonek kurkumy ( może byc sproszkowana albo wcale) 
1 łyżka smalcu 
Sól,  pieprz i oregano do smaku

Obrałam pomidory ( najgorsza część przepisu) .
Na smalcu podsmazyłam cebulę,  potem czosnek i drobniutko pokrojoną kurkumę. 
Dodałam pomidory i dusiłam ok 1h.
Po tym czasie doprawiłam i dusiłam aż sos zgęstniał. Podałam z " makaronem" z cukinii. 
Kiedy robię ten sos na zimę, po prostu pakuję go gorącego do wyparzonych słoików i zakrecam na gorąco. Pasteryzuję, w zależności od wielkości słoików- 8-15 minut.